Szef Instagrama Adam Mosseri wiedział już w 2018 roku, że przez prywatne wiadomości na platformie dzieci otrzymują niechciane zdjęcia intymne. Mimo to podstawowe zabezpieczenie — automatyczne rozmywanie nagości w wiadomościach do nastolatków — pojawiło się dopiero w 2024 roku. Sześć lat później.
Ten fakt wyszedł na jaw podczas federalnego procesu w Kalifornii, gdzie Meta staje przed sądem razem ze Snapem, TikTokiem i YouTube'em. Z ujawnionych dokumentów wynika, że Mosseri i ówczesny szef bezpieczeństwa firmy Guy Rosen wymieniali maile, w których wprost przyznawali, że w prywatnych wiadomościach na Instagramie dzieją się „okropne" rzeczy. Sędzia, prawnicy i opinia publiczna mają teraz jedno pytanie: dlaczego tak długo nic z tym nie zrobiono?
Dane zebrane przez sam Instagram są druzgocące. Niemal co piąty użytkownik w wieku 13–15 lat (dokładnie 19,2 proc.) przyznał, że widział na platformie nagość lub treści seksualne, których nie chciał oglądać. Co dziesiąty nastolatek z tej grupy zetknął się w ciągu ostatniego tygodnia z treściami dotyczącymi samookaleczenia lub myśli samobójczych. To nie są marginalne przypadki — to realna, codzienna rzeczywistość milionów młodych użytkowników.
Mosseri w trakcie przesłuchania bronił się, że w każdej aplikacji do komunikacji można wysyłać problematyczne treści i że firma musi balansować między prywatnością użytkowników a ich bezpieczeństwem. Meta w oficjalnych komunikatach podkreśla z kolei, że od ponad dekady współpracuje z ekspertami i służbami oraz że dziś oferuje specjalne konta dla nastolatków z wbudowanymi zabezpieczeniami. Problem w tym, że pytanie brzmi nie „co robisz teraz", lecz „dlaczego czekałeś tak długo".
Uzależnienie jako model biznesowy
Pozew idzie dalej niż tylko sprawa filtrów. Prawnicy powodów zarzucają platformom, że były projektowane w sposób celowo uzależniający — z nieskończonym przewijaniem, autoplay, powiadomieniami skrojonymi tak, by trudno było odłożyć telefon, i algorytmami nagradzającymi jak największy czas spędzony w aplikacji. Twierdzą też, że firmy dysponowały własnymi badaniami pokazującymi szkodliwy wpływ platform na psychikę nastolatków, lecz te wyniki były skrzętnie ukrywane.
Jeśli ta teza się utrzyma, konsekwencje mogą być daleko idące. Sądy musiałyby uznać, że świadome projektowanie produktu w sposób uzależniający dzieci i jednoczesne opóźnianie podstawowych zabezpieczeń jest nie tylko nieetyczne, ale też niezgodne z prawem.
Problem dostrzegli już ustawodawcy po obu stronach Atlantyku. W Stanach Zjednoczonych w 2024 roku niemal połowa stanów procedowała lub uchwaliła przepisy ograniczające dostęp nieletnich do mediów społecznościowych — od obowiązku uzyskania zgody rodziców aż po całkowite zakazy dla najmłodszych użytkowników. W Europie unijny Akt o usługach cyfrowych (DSA) nakłada na platformy obowiązek oceny ryzyka dla dzieci, a europarlamentarzyści głośno domagają się podniesienia minimalnego wieku dostępu do mediów społecznościowych do 16 lat i zakazu najagresywniejszych mechanizmów angażowania nieletnich.
Meta tymczasem stopniowo rozbudowuje swój arsenał narzędzi bezpieczeństwa: ogranicza możliwość pisania do nastolatków przez nieznajomych, testuje ostrzeżenia dla osób kontaktujących się z usuniętymi kontami powiązanymi z sextortion, rozszerza system zgłoszeń. Filtr nagości działa dziś na urządzeniu użytkownika, wykrywając podejrzane zdjęcia zanim jeszcze zostaną wyświetlone.
Toczący się proces ma znaczenie, które wykracza daleko poza samą Metę. Jeśli sąd uzna, że wieloletnie opóźnianie elementarnych zabezpieczeń przy jednoczesnej świadomości zagrożeń stanowi naruszenie prawa, cała branża mediów społecznościowych stanie przed koniecznością głębokich zmian — nie tych ogłaszanych w firmowych blogach, lecz wymuszonych przez wyroki sądowe i twarde regulacje.
Dla rodziców i nastolatków to sygnał, że dyskusja o tym, jak powinny wyglądać bezpieczne media społecznościowe, wchodzi w nową fazę. I że tym razem odbywa się nie w salach konferencyjnych Doliny Krzemowej, lecz w sądach i parlamentach.
Pobierz ebook "E-book: E-commerce w 2026 roku"
Zaloguj się, a jeśli nie masz jeszcze konta w Interaktywnie.com - możesz się zarejestrować albo zalogować przez Facebooka.
Pozycjonujemy się jako alternatywa dla agencji sieciowych, oferując konkurencyjną jakość, niższe koszty i większą …
Zobacz profil w katalogu firm
»
W 1999 roku stworzyliśmy jedną z pierwszych firm hostingowych w Polsce. Od tego czasu …
Zobacz profil w katalogu firm
»
Projektujemy i wdrażamy strony internetowe - m.in. sklepy, landing page, firmowe. Świadczymy usługi związane …
Zobacz profil w katalogu firm
»
Interaktywnie.com jako partner Cyber_Folks, jednego z wiodących dostawców rozwiań hostingowych w Polsce może zaoferować …
Zobacz profil w katalogu firm
»
Alpaki często mylone są z lamami. Nas nie pomylisz z nikim innym. To my …
Zobacz profil w katalogu firm
»
Skorzystaj z kodu rabatowego redakcji Interaktywnie.com i zarejestruj taniej w Nazwa.pl swoją domenę. Aby …
Zobacz profil w katalogu firm
»
