12.07.2017 / Biznes
 

Pracodawcy szukają ludzi z pasją, ale nie zawsze dają szansę rozwoju. A właśnie jej oczekują pracownicy

  • Polub
  • Opublikuj
  • Udostępnij
 
© peshkova - Fotolia.com
© peshkova - Fotolia.com

Rozpieszczeni, roszczeniowi i trudni we współpracy czy ceniący wartości, szukający możliwości rozwoju i ciekawi świata? Raport SAR o młodych pracownikach branży kreatywnej wydany pod tytułem „Co nie styka z młodymi w branży?” podejmuje próbę opisu sytuacji w branży reklamowej, która zwłaszcza na zachodzie przegrywa walkę o największe talenty z segmentem technologicznym i to nie ze względu na niższe możliwości finansowe. Młodzi w reklamie nie szukają wielkich pieniędzy, ale możliwości realizacji swoich aspiracji. A z tym bywa różnie.  

Z raportu SAR wynika, że młodzi adepci reklamy bardziej niż materialne korzyści, doceniają możliwość możliwość rozwoju zawodowego, różnorodność powierzanych im zadań, możliwość realizacji pasji, samodzielność, prestiż firmy i jej markę. Zarobki wskazało jedynie jedynie 40% badanych. Jeszcze mniej dba o bezpieczeństwo zatrudnienia i jasną ścieżkę awansu.

63159_1.png

Millenialsi, bo o nich mowa, szukają niezależności, autonomii i szefów, którzy inspirują bardziej niż takich, którzy zatrudniają w oparciu o umowę o pracę i gwarantują duże pieniądze na starcie. Poczucie bezpieczeństwa dają im raczej partnerskie relacje z przełożonym, którzy rozumie znaczenie pozytywnego feedbacku i nie mami obietnicami bez pokrycia. To chyba jednak nie zdarza się tak często, bo dla większości ankietowanych osób branża reklamowa nie jest spełnieniem ambicji, a jedynie przystankiem na drodze do ich realizacji.

Pracownicy rozpoczynający pracę w branży dość szybko bowiem zderzają się ze smutną rzeczywistością, gdzie zamiast wielkich idei rodem z "Mad Men" wymyślają posty na fanpejdż płynu do płukania tkanin w hurtowych ilościach. W tej sytuacji obawa o wypalenie zawodowe nie wydaje się już taka abstrakcyjna nawet na początku zawodowej drogi, tym bardziej, że pracodawcy oczekują sporo. Oprócz zwyczajowych pasji, zaangażowania i kreatywności, przydałaby się przecież odporność na stres, nastawienie na realizację celów, umiejętność pracy w zespole, duża samodzielność. A więc - wszystko po trochę i najlepiej na miejsc.  

Co oferują w zamian? SAR przeanalizował tez zarobki, na jakie można liczyć w branży oraz spodziewane wyniki finansowe. Okazało się, że niewiele ponad połowa firm - mimo optymizmu panującego jeszcze rok temu - ostatecznie zwiększyła przychody, więc teraz wszyscy ostrożniej patrzą w przyszłość. 64% organizacji prognozuje wzrosty vs 83% rok wcześniej. Rośnie też liczba projektów, a i średnie zarobki wyglądają przyzwoicie.

63160_63098_wykres2.png

Choć wyniki raportu SAR mogą więc napawać optymizmem, Andrzej Rabsztyn z CEO agencji hyperCREW gasi entuzjazm:

- Raport nie odzwierciedla faktycznej sytuacji z wynagrodzeniami na rynku reklamowym. Przedstawiane w nim dane na temat średnich płac nie mówią tak naprawdę nic o kondycji naszej branży. Dlaczego te dane nie są reprezentatywne dla naszej branży? Między innymi dlatego, że na rynku wciąż pojawia się wiele nowych, małych agencji, zatrudniających kilka czy kilkanaście osób. Koszty usług oferowanych klientom przez te agencje są znacznie niższe niż te obowiązujące na rynku, ale odbywa się to najczęściej poprzez zatrudnianie mało doświadczonych osób oraz obniżanie wynagrodzeń dla pracowników. Pojawiające się wtedy w badaniu dane dotyczące wynagrodzeń dla pracowników takich agencji znacząco zaniżają realne średnie jakie obowiązują na rynku, w agencjach nie zaniżających kosztów w nieskończoność, a jednocześnie oferujących usługi na odpowiednim poziomie. 

Ale zarobki, zarobkami. Skoro dla młodych ludzi w reklamie liczą się rozwój, wartości i niezależność, może agencje przyciągają je właśnie luźniejszą atmosferą? 

- Obecne pokolenie wkraczające na rynek pracy stawia na rozwój oraz różnorodność zadań, a agencje reklamowe to idealne miejsce dające możliwość samorealizacji - mówi Paweł Kowalczyk, Wiceprezes Zarządu agencji GetHero. - Na pewno przyciągają charakterem pracy - atmosfera i standardy są często bardziej wyluzowane niż w „krawatowych” korporacjach. Dla pokolenia Y początkowo zarobki są drugorzędnym aspektem, jeśli tylko mogą pracować kreatywnie przy ciekawych kampaniach rozpoznawalnych marek. 

Według SAR z tym ostatnim różnie jednak z tym bywa. A jeśli do pracy w reklamie nie przyciąga aspekt kreatywny, to - zakładając, że faktycznie pieniądze nie są najważniejsze - niewiele asów w rękawie jej zostało. A w obliczu zacierania granic między kanałami komunikacji, branża coraz częściej wymaga także kompetencji technologicznych, za które segment technologiczny wciąż lepiej płaci. 

- Na wrocławskim rynku od lat globalni gracze tacy jak Google, IBM czy Credit Suisse kuszą najbardziej wybijające się jednostki atrakcyjnymi warunkami zatrudnienia i to już od samego początku kariery, a polskie firmy muszą z nimi konkurować. O ile czołowe rodzime przedsiębiorstwa informatyczne stać na konkurowanie z zachodnimi korporacjami, tak dla mniejszych firm - szczególnie tych z branży reklamowej - stanowi to nie lada wyzwanie - dodaje Kowalczyk.

Deficytu talentów w całej branży nie dostrzega Aurelia Szokal-Egierd, dyrektor zarządzająca agencji Brand Support. Jej zdaniem jest to problem niektórych pracodawców, którzy nie umieją lub nie chcą dostosować się do nowym wymagań rynku, a millenialsów mają za osoby roszczeniowe.  

- Proszę mi powiedzieć: kto chce pracować dla kogoś, kto już na starcie źle o nim myśli? Dla mnie jest to pokolenie, które do biznesu wnosi równowagę, poczucie własnej wartości, a znosi podejście pańszczyźniane i ja tej zmianie mocno kibicuję. Drugi aspekt to taki, że mobilność sprawia, że ów “talent" może pracować z każdego miejsca na świecie dla kilku podmiotów i wcale nie trzeba zatrudniać tego talentu na stałe, by móc korzystać z jego atutów. 

Autorzy raportu SAR "Co nie styka z młodymi w branży?" wskazują, że zarządzający agencjami powinni nauczyć się szanować potrzeby millanialsów w kwestiach wartości, rozwoju i partnerskich relacji, a nie jedynie deklarować, że tak robią. 

- Od dawna wiadomo, że wynagrodzenie to nie jest kluczowa motywacja. Oczywiście, ludzie pytani o powody zmiany pracy, pieniądze wymienią jako jeden z pierwszych argumentów. Jeśli jednak zaczniemy sprawdzać głębiej, dowiemy się, że skoro człowiek podejmuje decyzję o zmianie pracy, to u nowego pracodawcy oczywiście próbuje ugrać więcej, natomiast same powody zmiany są zupełnie inne. Najczęściej jest to brak poczucia sensu z wykonywanej pracy, brak szacunku, brak możliwości przebicia się ze swoimi pomysłami. To, czym można walczyć to moim zdaniem, zarządzaniem przez wartości oraz doborem współpracowników przez pryzmat tych wartości. Sprawdza się również elastyczne, indywidualne podejście do ludzi. Naprawdę nie wszyscy muszą zaczynać pracę o 9:00 i kończyć o 17:00, w siedzibie agencji. Ta sama praca może być wykonana w pociągu, samolocie, w Tajlandii, czy po prostu w domu. Ważne, by była zrobiona. Na dodatek dobrze lub wręcz wybitnie - zaznacza przedstawicielka BrandSupport. 

 

  • Polub
  • Opublikuj
  • Udostępnij
wizytówki firm
szukasz klientów dla firmy?
Trwa zapisywanie komentarza
Dodaj komentarz
Zaloguj się
Jeśli nie masz jeszcze konta w Interaktywnie.com - możesz się zarejestrować albo
wymagane
 
obrazek nieczytelny
 
 
wyślij
wizytówki firm
szukasz klientów dla firmy?
ASPER SOFTWARE HOUSE
NuOrder
 
Arrow
newsletter
Arrow
Loader
Up Down
ostatnie komentarze
 
Dołącz do społeczności interaktywnie.com
 
 
 
 
© 2017 interaktywnie.com. All rights reserved.