
Mark Zuckerberg właśnie wyłożył fortunę na aplikację do robienia zdjęć.
W maju Facebook trafi na giełdę. Szacowana wartość serwisu wynosi 100 miliardów dolarów - to więcej, niż wyceniane były Disney, Amazon czy McDonalds podczas debiutów. Jeśli chodzi o zyski z reklam, to serwis Zuckerberga już dawno przegonił Yahoo i z amerykańskiego rynku reklamy online zbiera najwięcej. Jest niekwestionowaną potęgą internetu, zrzeszającą ponad 800 milionów internautów na całym świecie. Po co więc Zuckerbergowi aplikacja, która nie przynosi zysków?
Instagram gromadzi obecnie 30 milionów użytkowników. To oficjalne dane jeszcze sprzed pojawienia się aplikacji w systemie Android. Można przypuszczać, że obecne statystyki są jeszcze lepsze. Tylko że Instagram, jakkolwiek ciekawą aplikacją by nie był, nie zarabia.
Użytkownikom nie są wyświetlane reklamy, program można pobrać za darmo. Marki wykorzystują konta w Instagramie do promocji swoich produktów, jednak i ta opcja jest nieodpłatna, bo aplikacja nie oferuje rozwiązań dla biznesu.
- Takie firmy jak Nike, Gap lub Burberry korzystają z Instagrama jako kanału marketingowego. Wpisuje się to w strategię Zuckerberga, która dzięki przejęciu, będzie wzbogacona o nowe możliwości przez mobile. Z punktu widzenia inwestora, będzie to naturalny krok w rozwoju firmy, która teraz musi skupić się na urządzeniach przenośnych - mówi Maciej Rynkiewicz, analityk giełdowy Money.pl. - A jeśli przeanalizujemy wcześniejsze zakupy Facebooka, to wniosek jest jeden: Zuckerberg myli się bardzo rzadko.
Wydanie miliarda dolarów na Instagram to jednak największa, jak dotąd, transakcja Facebooka. Wcześniej wyceniany był na około pół miliarda dolarów, choć to nieoficjalne szacunki jeszcze sprzed etapu, gdy dostępny był na Androida.
To również jedna z największych transakcji w biznes oparty na zdjęciach w historii sieci. Google kupił Picasę za 5 milionów dolarów, co przy kwocie, jaką wydał Facebook, wygląda mizernie. 300 milionów dolarów przeznaczył koncern News Corp. na kupno serwisu Photobucket. Yahoo za największy serwis ze zdjęciami na świecie zapłacił 30 milionów dolarów - tyle wart był Flickr w 2005 roku.
Zuckerberg zapewnia jednak, że Instagram pozostanie niezależny. 13-osobowy zespół tworzący hitową aplikację będzie wprawdzie pracował pod skrzydłami facebookowych struktur, jednak zachowa autonomię. Po co zatem gigantowi aplikacja, skoro już teraz wiadomo, że teoretycznie niewiele się zmieni? I jaki może mieć to wpływ na giełdowy debiut Facebooka i reakcje inwestorów?
- Serwis z Palo Alto nigdy wcześniej nie zapłacił za obcą firmę tak dużo pieniędzy. Rodzi to więc pewne obawy, czy akurat ta decyzja będzie udana. Chodzi przede wszystkim o zawrotną jak na ten biznes kwotę miliarda dolarów. Inwestorzy z całą pewnością wiedzą, że Instagramem wcześniej interesował się Google, co może oznaczać, że Facebook złożył właścicielom aplikacji naprawdę intratną ofertę - dodaje Rynkiewicz. - Zuckerberg „kupuje” od Instagrama 30 milionów internautów w cenie ponad 33 dolarów za jednego. Pojawia się pytanie, czy inwestorzy będą chcieli wyłożyć za nowych użytkowników tyle pieniędzy. Zuckerberg w dodatku zapewnił, że aplikacja pozostanie niezależna. Rodzi to więc poważne obawy, że Facebook kupił co prawda nową technologię i know-how, ale zapłacił też za 30 milionów użytkowników, do których nie będzie miał wystarczającego dostępu.
Nie wszyscy jednak sceptycznie spoglądają na transakcję Zuckerberga. Zakup Instagrama to sposób Facebooka na uproszczenie użytkownikom wgrywania zdjęć, dzielenia się nimi i - co równie istotnie - nadawania im ciekawych efektów. Do tej pory przeglądanie zdjęć na Facebooku nie należy do najwygodniejszych, dość powiedzieć, że mobilnie Facebook pod tym względem przegrywa w całej rozciągłości. Mobilnie Instagram bił społecznościowego giganta na głowę.
- Żeby wgrać zdjęcie przez mobilną wersję Facebooka, użytkownik musi pokonać sześć podstron i czekać na długie ładowanie zdjęcia. Za pomocą Instagrama robi to jednym dotknięciem - pisze Business Insider, analizując plusy i minusy przejęcia aplikacji przez Zuckerberga.
Biorąc pod uwagę, że liczba użytkowników mobilnego internetu stale rośnie i na przełomie 2013 i 2014 roku zrówna się z liczbą userów "stacjonarnych", Facebook musiał podjąć szybką decyzję, co dalej z tym fantem zrobić. Zamiast tworzyć nowe rozwiązania, zdecydował się kupić najpoważniejszego konkurenta. Z tej perspektywy ruch ten wydaje się być uzasadniony.
Facebook w ubiegłym roku zanotował przychód na poziomie 3,7 miliarda dolarów. Giełdowy debiut giganta zapowiadany jest jako jeden z największych. Na starcie serwis chce zarobić 5 miliardów dolarów i tym samym pobić rekord Google, który wynosi 1,9 miliarda dolarów.
Pobierz ebook "Ranking Agencji Marketingowych 2025 roku i ebook z poradami o promocji w sieci"
Zaloguj się, a jeśli nie masz jeszcze konta w Interaktywnie.com - możesz się zarejestrować albo zalogować przez Facebooka.
Pomagamy markom odnosić sukces w Internecie. Specjalizujemy się w pozycjonowaniu stron, performance marketingu, social …
Zobacz profil w katalogu firm
»
Projektujemy i wdrażamy strony internetowe - m.in. sklepy, landing page, firmowe. Świadczymy usługi związane …
Zobacz profil w katalogu firm
»
Skorzystaj z kodu rabatowego redakcji Interaktywnie.com i zarejestruj taniej w Nazwa.pl swoją domenę. Aby …
Zobacz profil w katalogu firm
»
Pozycjonujemy się jako alternatywa dla agencji sieciowych, oferując konkurencyjną jakość, niższe koszty i większą …
Zobacz profil w katalogu firm
»
W 1999 roku stworzyliśmy jedną z pierwszych firm hostingowych w Polsce. Od tego czasu …
Zobacz profil w katalogu firm
»
Interaktywnie.com jako partner Cyber_Folks, jednego z wiodących dostawców rozwiań hostingowych w Polsce może zaoferować …
Zobacz profil w katalogu firm
»
Idiotów nie brakuje :)