27.03.2008 / Trendy / Komentarze

UGC w konkursach FMCG

  • Facebook Polub
  • LinkedIn Opublikuj
  • Twitter Udostępnij
Nowicki Zbigniew
Managing Director
 
Jaka jest różnica pomiędzy treścią generowaną przez użytkowników w zamian za nagrody w konkursach marketerów FMCG, a publikacjami o charakterystyce otwartej w zdefiniowanym zakresie? Znacząca, minimum taka jak odpowiednio pomiędzy słowami „wartkość” i „wartość” lub „jakoś” i „jakość”.

Formą rzekomego zaangażowania konsumentów w markę są coraz częściej konkursy online oparte o prosty temat typu zdjęcie Joli z produktem, wirtualne testymoniale opowiadające dlaczego ktoś wybrał proszek X miast Y, oraz wyścigi na hasło ku czci prezesa klubu ;]. A w zamian za uczestnictwo nagroda gwarantowana – limitowana i mamy super wyniki: 16.000 uczestników na 15.000 nagród, bo 1000 wpadło przypadkiem jako poziom błędu statystycznego. W większości przypadków mamy do czynienia z zalewem zgłoszeń od wąskiej grupy użytkowników. Znikomą wartością samych publikacji w postaci zainteresowania pozostałych uczestników zabawy. Komentarze należą do rzadkości, oceny +/- są wydawane wyłącznie przez grono „zachęconych” znajomych, a wartość samego dzieła nie rzadko należałoby porównać do propagandowego kadzenia.

Inaczej gdy zbiór prac ma na charakter dobrowolny, często mający na celu wyłonienie najlepszego pomysłodawcy, gdzie nagroda będzie tak unikalna jak dzieło, który zostaje opublikowane przez zwycięskiego użytkownika. Dlatego rosnąca popularnością zaczynają się cieszyć konkursy wzornictwa przemysłowego, pojedynki na innowacyjne pomysły lub chociażby wyróżnienia za cykliczne publikacje o wysokiej liczbie pobrań, republikacji i wyświetleń. Prace i zadania, gdzie nie wystarczy wcielić się w role klakiera i schlebić marce, produktowi lub koncernowi, ukazując swoje rzekome zaangażowanie, ale trzeba ruszyć mocno głową. Taka treść faktycznie angażuje, angażuje nie tylko wąskie grono twórców, ale również szerokie audytorium odwiedzających. Można zaryzykować stwierdzenie, iż im więcej dany temat wywołuje dyskusji, komentarzy, wirusowego rozprzestrzeniania się po sieci, tym większa jego wartość, ponieważ wtedy faktycznie docieramy do najbardziej wartościowych konsumentów i dodatkowo zaangażowanych.

Podsumowując wartość treści generowanej przez użytkowników nie leży w opublikowanej ilości. Słabym powodem do chwalenia się jest fakt, że konkurs wygenerował 100k zgłoszeń. I co z tego? Sukcesem jest sytuacja, kiedy pojedyncze publikacje, znajdują rzeszę 100k zaangażowanych użytkowników, którzy rozwijają i dobudowują swoje spostrzeżenia na przedstawiony temat.
  • Facebook Polub
  • LinkedIn Opublikuj
  • Twitter Udostępnij
Tag arrow
Chmura tagów

Tagi: FMCG, UGC, konkursy


Komentarze (3)
 1 / 1 
mrozek
1. mrozek 27.03.2008 / 12:55
Z.,

To wszystko racja. Uderza fakt zderzenia 'jakości' z 'jakosiem' - jak to zresztą dobrze określiłeś. Znamy wielu, którzy zachłysną się danymi od brand managera: 1m-c i 100k pozyskanych danych osobowych wraz ze zgodami na ich przetwarzanie (zupełnie inna sprawa to, czy te dane w ogóle będą wykorzystane w przyszłości i jaka jest ich wartość).

Ja niestety upatruje źródło tego typu zachowań w braku długofalowego spojrzenia na markę, stabilności zespołów pracujących dla jej rozwoju (po stronie klienta jak i agencji zaangażowanych). I Ty i ja znamy przecież multum przypadków, gdy po zmianach personalnych po stronie klienta projekt był zupełnie przeformatowany i z planów wyszło nic, albo rozwiązanie co najwyżej 'mydlane'. Winny był brak ciągłości wizji, zniecierpliwienie w oczekiwaniu na efekty, etc. Pomyślcie wszyscy - ilu znacie odpowiedzialnych za marketing określonej marki w FMCG i pracujących dla niej dłużej niż rok. Tylko rok! Ja osobiście kilku na grubo ponad setkę, z którymi przyszło pracować.

Stąd też biorą się zachowania mające na celu osiągnięcie 'sukcesu' ASAP. Jakość tego sukcesu, być może weryfikowana po czasie jest mniej istotna. Taki 'sukces' to przecież winda w karierze w obecnej lub innych korporacjach...

W mojej opinii dopóki nie ustabilizuje się odpowiedzialność za markę w warstwie personalnej, trudno mówić o nastawieniu na długofalowe efekty.

eh, to temat na naprawdę długą dyskusje.

pozdr., mrozek
Król Piotr
2. Król Piotr 01.04.2008 / 14:23
Czasami nie chodzi o jakość treści która przypływa ale o ilość, każda treść się indeksuje w wyszukiwarkach ;)
Ula
3. Ula 07.10.2008 / 21:26
FMCG to specyficzna dzialka. Do tej pory unikajaca internetu. To o czym pisze autor, to byly proby brandu, ktory traktowal to jako zabawę, bo no i tak najwiekszy word of mouth daje jeszcze TV w Polsce.
Niestety widze tez czesto, ze agencje ida po tzw. najmniejszej linii oporu i nie przedstawiaja czegoś fajnego.
Czesto bezsensownie proponuja rejestracje klientow, kiedy wiadomo, ze i tak nie bedzie zadnych pozniejszych kontaktow, bo akurat ten projekt/kontrakt jest krotkotrwaly na konkretny konkurs.
Agencje z Zach. Europy juz wiedza, ze inna, ciekawsza oferta jest ich kartą przetargową z tzw. low cost agencies. Takze - nie narzekajmy, ale cos robmy.:)
 1 / 1 
Trwa zapisywanie komentarza
Dodaj komentarz
Zaloguj się
Jeśli nie masz jeszcze konta w Interaktywnie.com - możesz się zarejestrować albo
wymagane
 
obrazek nieczytelny
 
 
wyślij
wizytówki firm
szukasz klientów dla firmy?
NuOrder
 
Arrow
newsletter
Arrow
Loader
Up Down
ostatnie komentarze
 
Dołącz do społeczności interaktywnie.com
 
 
 
 
© 2019 interaktywnie.com. All rights reserved.