ARTYKUŁ SPONSOROWANY
Budżet między SEO a Google Ads w sklepie internetowym dzieli się według marży kategorii, a nie według ROAS.
ROAS pokazuje przychód z każdej złotówki reklamy, ale nie mówi, ile z tego przychodu zostaje w kasie. Sklep z kategoriami o marży 20% i 45% podejmie na podstawie ROAS decyzje odwrotne do tych, które wynikają z zysku.
W tym artykule opisujemy model podziału budżetu oparty na dwóch wskaźnikach: progu opłacalności (break-even ROAS) i zysku ze złotówki reklamy (POAS). Model uwzględnia to, że pozycjonowanie i kampanie płatne wymieniają się danymi.
Najważniejsze informacje z artykułu:
- ROAS ukrywa marżę – kategoria z ROAS 6 i marżą 20% zarabia mniej na każdej złotówce niż kategoria z ROAS 3 i marżą 45%.
- Break-even ROAS = 1 / marża – przy marży 20% kampania musi mieć ROAS 5, żeby wyjść na zero, przy marży 50% wystarczy ROAS 2.
- POAS powyżej 1 oznacza zysk, poniżej 1 dopłacanie – to jedyny wskaźnik, którego próg jest taki sam dla każdej kategorii.
- SEO i Google Ads zasilają się danymi – zoptymalizowana strona podnosi jakość reklam i obniża koszt kliknięcia, a kampanie wskazują frazy, które konwertują, zanim SEO je wypozycjonuje.
- Podział budżetu to cykl miesięczny – marginalny POAS spada przy skalowaniu, więc budżet wędruje między kategoriami zamiast być ustawiony raz na rok.
Dlaczego ROAS jest mylący przy różnych marżach kategorii?
ROAS porównuje przychód do wydatku reklamowego i ignoruje koszt towaru, zwrotów oraz logistyki.
Sklep ma jedną "średnią" marżę w arkuszu finansowym, ale kategorie w tym samym sklepie różnią się marżą nawet dwukrotnie. Dane NYU Stern (styczeń 2026) pokazują to na poziomie całych branż w USA: odzież ma marżę brutto 56,88%, elektronika konsumencka 38,77%, a meble i wyposażenie wnętrz 30,28%.
Przy takich różnicach ta sama wartość ROAS oznacza zupełnie inny wynik finansowy. ROAS 3 w odzieży daje zysk, ROAS 3 w meblach dopłatę do każdego zamówienia. Decyzja "skalujemy kampanie z najwyższym ROAS" przenosi wtedy budżet do kategorii generujących największy przychód i najmniejszy zysk.
Problem narasta, gdy sklep prowadzi SEO i Google Ads w dwóch osobnych agencjach. Każda raportuje własny ROAS lub własny ruch, nikt nie liczy marży, a właściciel dostaje dwa dokumenty, z których nie da się złożyć jednej odpowiedzi na pytanie "ile zarobiłem na marketingu w tym miesiącu".
Break-even ROAS i POAS
Break-even ROAS to próg, powyżej którego kampania zaczyna zarabiać. Wylicza się go jako 1 podzielone przez marżę.
Przy marży 20% próg wynosi 5, przy marży 35% wynosi 2,86, a przy marży 50% wystarczy ROAS 2. Kategoria z ROAS 4 i marżą 20% wygląda dobrze w raporcie, a w rzeczywistości traci pieniądze.
POAS (Profit on Ad Spend) idzie krok dalej i pokazuje, ile zysku brutto generuje każda złotówka reklamy.
Według definicji ProfitMetrics POAS to zysk brutto (przychód minus koszt towaru, wysyłki, płatności i pakowania) podzielony przez wydatek reklamowy. Wynik powyżej 1 oznacza kampanię zyskowną, poniżej 1 stratną, a próg jest taki sam dla każdej kategorii, produktu i kanału. W uproszczeniu POAS = ROAS × marża.
Google od kilku lat sam zachęca do takiego myślenia. W materiałach o value-based bidding wskazuje, że wartość konwersji może odzwierciedlać przychód, marżę, prawdopodobieństwo ponownego zakupu lub ich kombinację.
Według danych Google reklamodawcy po przejściu z docelowego CPA na docelowy ROAS odnotowali medianę wzrostu wartości konwersji o 14% przy podobnym zwrocie z wydatków (dane wewnętrzne Google, marzec 2021). Ten sam mechanizm zasilony marżą zamiast przychodu optymalizuje kampanię pod zysk.
Co SEO daje kampaniom Google Ads?
Pozycjonowanie obniża koszt kliknięcia w Google Ads, ponieważ Google wycenia reklamę także na podstawie jakości strony docelowej.
Wynik jakości w Google Ads (skala 1–10) składa się z trzech elementów: przewidywanego CTR, trafności reklamy i jakości strony docelowej. Google Ads Help stwierdza wprost, że wyższa jakość reklamy prowadzi do lepszych pozycji i niższego kosztu, a reklamy wysokiej jakości ze stroną docelową wysokiej jakości częściej kończą się konwersją.
Strona kategorii zoptymalizowana pod pozycjonowanie ma szybkie ładowanie, treść zgodną z intencją zapytania i czytelną strukturę. To dokładnie te cechy Google ocenia jako jakość strony docelowej w reklamach. Sklep, który inwestuje w SEO, płaci więc mniej za te same kliknięcia w kampaniach i ma wyższą konwersję z ruchu płatnego, bo użytkownik trafia na stronę odpowiadającą na jego zapytanie.
Drugi efekt to dane o intencjach. Analiza fraz z SEO pokazuje, które zapytania mają charakter informacyjny, a które zakupowy. Kampania płatna, która wyklucza frazy informacyjne i skupia budżet na zakupowych, nie przepala środków na ruch, który i tak nie kupi.
Co Google Ads daje pozycjonowaniu?
Kampania Google Ads dostarcza w tydzień dane, na które SEO czekałoby miesiącami: które frazy konwertują, które produkty sprzedają się z wyszukiwarki i kiedy zaczyna się sezon.
Raport wyszukiwanych haseł w kampaniach pokazuje realne zapytania z konwersją, a nie tylko wolumen z planera. Te frazy trafiają na listę priorytetów SEO, bo wiadomo, że za nimi stoi sprzedaż.
Google udostępnia do tego dedykowany raport płatnych i bezpłatnych wyników w Google Ads. Wymaga on połączenia konta z Search Console i pokazuje zapytania, na które sklep wyświetla się tylko organicznie bez reklamy, oraz zapytania z niskim ruchem organicznym, gdzie lukę wypełnia obecność płatna. Ten sam raport mierzy łączny wpływ zmian na stronie na ruch z obu kanałów.
Sezonowość to trzeci wkład kampanii. Dobrze prowadzona kampania Google Ads pokazuje tydzień po tygodniu, kiedy rośnie popyt w danej kategorii. SEO może wtedy przygotować treści i optymalizację kategorii z wyprzedzeniem, zamiast reagować po fakcie, gdy sezon już trwa.
Model podziału budżetu po marży
Budżet trafia tam, gdzie złotówka reklamy generuje najwięcej zysku brutto, a nie najwięcej przychodu. Model sprowadza się do trzech kroków i jednej zasady, a jego wynik przegląda się co miesiąc.
Marża per kategoria
Punktem wyjścia jest marża po koszcie towaru, zwrotach i logistyce, policzona osobno dla każdej kategorii. Średnia marża sklepu nie nadaje się do tego zadania, bo uśrednia kategorie o marży 20% i 45% do wartości, której nie ma żaden produkt. Ten krok wymaga danych z systemu magazynowego lub księgowości, a nie z panelu reklamowego.
Break-even ROAS i POAS dla każdej kategorii
Dla każdej kategorii wylicza się próg opłacalności (1 / marża) i POAS (ROAS × marża). Poniżej przykład sklepu z trzema kategoriami i budżetem 30000 zł miesięcznie na kampanie.
|
Kategoria |
Marża |
ROAS Ads |
Break-even ROAS |
POAS |
Decyzja wg ROAS |
Decyzja wg marży |
|
A – akcesoria |
45% |
3,0 |
2,22 |
1,35 |
"słaba", ciąć |
najlepsza, dokładać |
|
B – elektronika |
20% |
6,0 |
5,00 |
1,20 |
"najlepsza", skalować |
ok, ale gorsza niż A |
|
C – meble |
35% |
2,5 |
2,86 |
0,88 |
"przyzwoita", zostawić |
dokłada do interesu, wyłączyć lub przebudować |
Te same dane, odwrotne decyzje. Kategoria B ma najwyższy ROAS w raporcie i ledwo przekracza próg opłacalności. Kategoria C ma ROAS, który w wielu agencjach uchodzi za "przyzwoity", a każda złotówka wydana na jej reklamę zwraca 88 groszy zysku brutto.
Różnicę widać w złotówkach po rozpisaniu budżetu. Przy podziale po równo (10000 zł na kategorię) sklep generuje 115000 zł przychodu i 4250 zł zysku brutto po odjęciu kosztu reklam.
- Decyzja "wg marży" (15000 zł na A, 12000 zł na B, 3000 zł na C) daje 124500 zł przychodu i 7275 zł zysku. Niższy przychód, niższy ROAS, o 42% wyższy zysk niż w wariancie "wg ROAS".
- Decyzja "wg ROAS" (20000 zł na B, po 5000 zł na A i C) podnosi przychód do 147500 zł i blended ROAS do 4,9, ale zysk spada do 5125 zł.
Wyliczenie zakłada stały POAS przy zmianie budżetu, co jest uproszczeniem. W praktyce marginalny POAS spada przy skalowaniu, dlatego model wymaga comiesięcznej korekty, a nie jednorazowego ustawienia.
Uwzględnienie kosztów SEO
SEO to koszt stały (abonament i treści), więc jego POAS rośnie z każdą kolejną sprzedażą organiczną.
Kampania płatna ma koszt zmienny, bo każde kliknięcie kosztuje. Ta różnica decyduje o tym, jak dzielić budżet między kanały w zależności od sytuacji kategorii.
- Kategorie z wysokim POAS Ads (jak A) – kampanie są skalowane, a SEO równolegle buduje pod nie treści, żeby z czasem obniżać łączny koszt pozyskania klienta (blended CAC).
- Kategorie z POAS Ads poniżej 1 (jak C) – budżet przechodzi z Ads na treści i optymalizację kategorii w organicu, a reklama zostaje tylko na frazach, które już konwertują.
- Kategorie, gdzie organic jest w top 3 – reklamy na te same frazy zostają ograniczone, bo kanały się kanibalizują, a uwolniony budżet idzie do kategorii z luką organiczną.
Przy marży 35% i abonamencie SEO 6000 zł miesięcznie, kategoria C potrzebuje ok. 17150 zł przychodu organicznego, żeby SEO wyszło na zero. Każde zamówienie powyżej tej kwoty podnosi POAS kanału, podczas gdy w Ads każde kolejne zamówienie wymaga kolejnych kliknięć.
Kanibalizacja SEO i Google Ads
Reklama na frazie, gdzie sklep ma stabilną pierwszą pozycję organiczną, w części przypadków płaci za kliknięcia, które i tak by nastąpiły. Skala tego efektu zależy od siły marki.
Eksperyment eBay (Blake, Nosko, Tadelis, Econometrica 2015) wykazał, że po wyłączeniu reklam na frazy brandowe 99,5% ruchu z tych reklam przeszło do wyników organicznych, a sprzedaż po wyłączeniu reklam niebrandowych w 68 rynkach USA pozostała statystycznie bez zmian.
Wniosek "wyłącz reklamy tam, gdzie masz organic" byłby jednak zbyt prosty. Powtórzenie eksperymentu w domenie Edmunds.com (Coviello, Gneezy, Goette, VoxEU 2018) dało odwrotny wynik: po wstrzymaniu reklam brandowych do serwisu wróciła tylko około połowa ruchu, a na rynkach z dużym wolumenem zapytań brandowych strata sięgała 72%.
Marka rozpoznawalna jak eBay odzyskuje ruch organicznie, marka średniej wielkości traci go na rzecz konkurentów licytujących jej nazwę.
W praktyce sklep powinien testować kanibalizację kategoria po kategorii. Nie warto zakładać jej z góry. Test może polegać na ograniczeniu stawek na frazach z top 3 w wybranym okresie i porównaniu łącznego ruchu z obu kanałów w raporcie płatnych i bezpłatnych wyników. Jeżeli łączny ruch i sprzedaż nie spadają, budżet z tych fraz przechodzi do kategorii z luką organiczną. Jeżeli spadają, reklama zostaje, bo broni frazy przed konkurencją.
Jak raportować, żeby wynik był zrozumiały?
Raport SEO i raport Google Ads mogą być osobnymi dokumentami, pod warunkiem że oba liczą wynik na tej samej podstawie: marży kategorii, wspólnym modelu atrybucji i tym samym wskaźniku zysku.
Dwa raporty z dwoma różnymi ROAS-ami i dwoma wykresami ruchu nie odpowiadają na pytanie, ile zarobił marketing. Dwa raporty z tą samą kolumną zysku brutto i POAS da się zsumować w jednej linijce.
|
Element raportu |
Co zawiera |
Skąd dane |
|
Kanał × kategoria |
wynik rozbity na kategorie sklepu, w tym samym układzie w raporcie SEO i Ads |
struktura kampanii i kategorii sklepu |
|
Koszt kanału |
wydatek mediowy, a osobno fee agencji, treści i narzędzia |
Google Ads, faktury |
|
Przychód |
przychód przypisany kanałowi w jednym modelu atrybucji |
GA4 lub platforma sklepu |
|
Marża kategorii |
marża po koszcie towaru, zwrotach i logistyce, ta sama w obu raportach |
system magazynowy, księgowość |
|
Zysk brutto po kosztach marketingu |
przychód × marża minus koszt kanału |
wyliczenie |
|
POAS |
zysk brutto podzielony przez koszt kanału |
wyliczenie |
|
Rekomendacja na kolejny miesiąc |
skalować, ograniczyć, przenieść budżet między kanałami, test kanibalizacji |
wspólny przegląd obu raportów |
Ostatni wiersz jest najważniejszy. Raport bez rekomendacji to zestawienie liczb do samodzielnej interpretacji przez właściciela. Raport z rekomendacją uzasadnioną marżą pokazuje, że wynik SEO i wynik Ads zostały porównane na tej samej skali, a decyzja o budżecie uwzględnia oba kanały.
Warunek techniczny to jeden model atrybucji dla obu kanałów. Jeżeli Ads liczy konwersje w modelu opartym na danych z okna 30 dni, a SEO w modelu last click z GA4, przychody obu kanałów sumują się do wartości większej niż sprzedaż sklepu. Wspólny model w GA4 i jedna definicja konwersji usuwają ten problem.
Podział budżetu po marży wymaga jednej agencji!
Model po marży działa pod jednym warunkiem: ktoś musi widzieć oba kanały naraz i mieć uprawnienia, żeby przenosić między nimi budżet. Agencja SEO nie ograniczy reklam na frazach, które kanibalizują jej pozycje, bo nie zarządza kampaniami. Agencja Google Ads nie przekaże budżetu z kategorii C na treści, bo straciłaby prowizję od wydatku mediowego.
Fabryka e-biznesu od 2008 roku prowadzi pozycjonowanie i kampanie płatne dla sklepów internetowych w jednym zespole. Nad procesem czuwa wyznaczony strateg, odpowiedzialny za łączny wynik i budżet dzielony po marży kategorii. Jeśli chcesz sprawdzić, czy Twój obecny podział środków między SEO i Google Ads generuje zysk czy tylko przychód, skontaktuj się z nami!
Pobierz ebook "Książka o Egipcie, jakiego nie pokazują wycieczki. Śladami starożytnych królowych i polskich archeologów"
Zaloguj się, a jeśli nie masz jeszcze konta w Interaktywnie.com - możesz się zarejestrować albo zalogować przez Facebooka.
Skorzystaj z kodu rabatowego redakcji Interaktywnie.com i zarejestruj taniej w Nazwa.pl swoją domenę. Aby …
Zobacz profil w katalogu firm
»
Pozycjonujemy się jako alternatywa dla agencji sieciowych, oferując konkurencyjną jakość, niższe koszty i większą …
Zobacz profil w katalogu firm
»
LivePrice umożliwia monitoring i automatyzację cen na najpopularniejszych marketplace’ach w Polsce — takich jak …
Zobacz profil w katalogu firm
»
W 1999 roku stworzyliśmy jedną z pierwszych firm hostingowych w Polsce. Od tego czasu …
Zobacz profil w katalogu firm
»
Interaktywnie.com jako partner Cyber_Folks, jednego z wiodących dostawców rozwiań hostingowych w Polsce może zaoferować …
Zobacz profil w katalogu firm
»
Projektujemy i wdrażamy strony internetowe - m.in. sklepy, landing page, firmowe. Świadczymy usługi związane …
Zobacz profil w katalogu firm
»
