Starbucks wykorzystuje premierę filmu „Diabeł ubiera się u Prady 2” do globalnej kampanii z limitowanymi napojami. Co mogą z niej wyciągnąć marketerzy?
Starbucks wraca do świata Runway. Przy premierze filmu „Diabeł ubiera się u Prady 2” marka przygotowała cztery limitowane napoje inspirowane postaciami Andy, Mirandy, Emily i Nigela. W Polsce oferta była dostępna od 1 do 24 maja, a lokalnym akcentem kampanii była specjalna strefa w Westfield Mokotów w Warszawie.
Starbucks i „Diabeł ubiera się u Prady 2”. Kiedy product placement zamienia się w menu
To dobry przykład kampanii, w której marka nie próbuje dopisać się do popkultury na siłę. Starbucks miał w tej historii własne miejsce już od pierwszego filmu z 2006 roku. Kawa była częścią biurowego rytuału, symbolem tempa pracy i drobnym znakiem hierarchii w redakcji fikcyjnego magazynu Runway. W drugiej części ta obecność została rozwinięta w pełny pomysł marketingowy: napoje, social media, doświadczenie w punkcie sprzedaży i globalną współpracę z 20th Century Studios.
W menu pojawiły się cztery filmowe zamówienia. Miranda's Signature Starbucks Order to latte na odtłuszczonym mleku, bez pianki, z dodatkowym shotem espresso i serwowane na ciepło. Andy's Signature Starbucks Order łączy cappuccino na mleku owsianym z karmelem i cynamonem. Nigel's Signature Starbucks Order to podwójne espresso ze śmietanką i mocchą. Emily's Signature Starbucks Order wykorzystuje mrożone chai latte z mlekiem migdałowym i karmelem.
Mechanizm jest prosty, ale skuteczny. Każdy napój ma swoją bohaterkę albo bohatera, a więc także osobowość, język i gotowy punkt zaczepienia dla mediów społecznościowych. Klient nie kupuje wyłącznie kawy. Wybiera swoją filmową rolę, cytat, nastrój albo memiczny skrót postaci.

Dlaczego to dobra kampania?
- Po pierwsze, Starbucks wykorzystuje istniejące skojarzenie, zamiast budować je od zera. W pierwszym filmie „Diabeł ubiera się u Prady” wyprawy po kawę były jednym z rozpoznawalnych elementów świata Andy Sachs i Mirandy Priestly. W kampanii wokół sequela marka wraca do tego samego tropu, ale przenosi go z fabuły do realnego zachowania konsumenta.
- Po drugie, kampania ma niski próg wejścia. Nie wymaga od odbiorcy zakupu drogiego produktu, udziału w konkursie ani pobrania aplikacji. Wystarczy pójść do kawiarni i zamówić napój. Dla marek gastronomicznych to szczególnie ważne, bo popkulturowy kontekst musi szybko zamienić się w transakcję albo wizytę w lokalu.
- Po trzecie, ograniczony czas działa na korzyść komunikacji. Oferta dostępna od 1 do 24 maja tworzy naturalne napięcie sprzedażowe: premiera filmu trwa w kinach, rozmowy w social mediach są świeże, a menu nie zostaje z klientami na stałe. Limitowana dostępność wzmacnia poczucie wydarzenia.
- Po czwarte, marka dobrze łączy globalny pomysł z lokalnym wykonaniem. W komunikacie polskiego biura prasowego pojawia się strefa w Westfield Mokotów, uruchomiona 8 i 9 maja. To detal istotny z punktu widzenia marketingu: międzynarodowy koncept dostaje fizyczny punkt kontaktu w Warszawie, a więc miejsce do zdjęć, relacji, krótkich wizyt i pracy z mediami.
Popkultura jako skrót do emocji
„Diabeł ubiera się u Prady 2” ma dla marketerów szczególną wartość, bo nie jest wyłącznie tytułem filmowym. To marka kulturowa z rozpoznawalnymi postaciami, cytatami, estetyką i grupą widzów, która zna pierwszą część od lat. Starbucks korzysta z gotowego kodu. Miranda oznacza kontrolę, perfekcję i chłód. Andy - przemianę. Emily - tempo, napięcie i ambicję. Nigel - styl i dystans.
Dla kampanii oznacza to oszczędność komunikacyjną. Zamiast tłumaczyć produkt długim opisem, marka może opowiedzieć go przez bohatera. W mediach społecznościowych taki mechanizm działa lepiej niż klasyczne hasło promocyjne, bo odbiorcy łatwo dopisują własny komentarz: „jestem team Miranda”, „zamawiam jak Emily”, „dziś potrzebuję podwójnego espresso jak Nigel”.
To także lekcja dla mniejszych firm. Lokalna kawiarnia, restauracja, księgarnia albo sklep nie musi mieć umowy z Disneyem, żeby korzystać z podobnej logiki. Może zbudować krótką akcję wokół premiery lokalnego wydarzenia, festiwalu, spektaklu, wystawy, meczu albo książki. Warunek jest jeden: kontekst musi pasować do marki i zachowania klienta. Sama naklejka z popularnym tytułem nie wystarczy.
Rytuał zamiast reklamy
Najmocniejszy element tej kampanii leży w rytuale. Starbucks nie komunikuje abstrakcyjnej wartości, lecz podłącza się pod codzienny nawyk: zamawianie kawy przed pracą, w drodze przez galerię handlową, w przerwie między spotkaniami. Właśnie dlatego filmowy motyw ma szansę zamienić się w sprzedaż. Klient nie musi zmieniać swojego dnia. Musi jedynie wybrać inną wersję napoju.
Dobrze widać tu różnicę między klasycznym product placementem a kampanią łączącą ekran z punktem sprzedaży. Samo pojawienie się marki w filmie zwiększa rozpoznawalność, ale dopiero menu, limitowana oferta i strefa eventowa pozwalają zamienić uwagę widza w działanie. To szczególnie ważne w gastronomii i handlu detalicznym, gdzie zainteresowanie musi zostać przeprowadzone przez bardzo krótki lejek: zobaczyłem, rozpoznałem, zamówiłem, sfotografowałem, udostępniłem.
Co mogą z tego wyciągnąć marketerzy?
Najważniejsza lekcja dotyczy spójności. Starbucks nie łączy się z przypadkową premierą, lecz z filmem, w którym kawa od początku była częścią świata przedstawionego. Dlatego kampania wygląda naturalnie. Nie trzeba dopowiadać, dlaczego marka się tam pojawia.
Druga lekcja dotyczy projektowania oferty. Limitowane menu nie jest tylko dodatkiem PR. To produktowa wersja kampanii. Każda kreacja reklamowa może prowadzić do konkretnego zamówienia. Dla mniejszych firm oznacza to prostą zasadę: dobra akcja promocyjna powinna mieć łatwy do kupienia, sfotografowania albo zapisania element.
Trzecia sprawa to timing. Kampania została osadzona w momencie premiery filmu, czyli wtedy, gdy rośnie liczba wyszukiwań, publikacji i rozmów w social mediach. To pomaga marce korzystać z popytu, którego sama nie musiała tworzyć. W praktyce marketingowej jest to jeden z najtańszych sposobów zwiększenia zasięgu - pod warunkiem, że reakcja jest szybka, a pomysł przygotowany wcześniej.
Jest też zastrzeżenie. Takie kampanie bywają efektowne, ale ich siła zależy od skali rozpoznawalności partnera. Starbucks i „Diabeł ubiera się u Prady 2” mają globalny kapitał kulturowy, którego nie da się łatwo odtworzyć w małej firmie. Można jednak skopiować strukturę: rozpoznawalny kontekst, ograniczony czas, prosty produkt, punkt doświadczenia i zachęta do publikowania treści przez klientów.
Dobra kampania nie zawsze wymaga nowej technologii. Czasem wystarcza trafne odczytanie pamięci widzów. W tym przypadku Starbucks znalazł w niej kubek kawy, który od lat był częścią filmowej scenografii. Teraz postawił go na ladzie.
Pobierz ebook "Wielki ranking agencji marketingowych 2026 roku i e-book o trendach w promocji w sieci"
Zaloguj się, a jeśli nie masz jeszcze konta w Interaktywnie.com - możesz się zarejestrować albo zalogować przez Facebooka.
LivePrice umożliwia monitoring i automatyzację cen na najpopularniejszych marketplace’ach w Polsce — takich jak …
Zobacz profil w katalogu firm
»
W 1999 roku stworzyliśmy jedną z pierwszych firm hostingowych w Polsce. Od tego czasu …
Zobacz profil w katalogu firm
»
Interaktywnie.com jako partner Cyber_Folks, jednego z wiodących dostawców rozwiań hostingowych w Polsce może zaoferować …
Zobacz profil w katalogu firm
»
Projektujemy i wdrażamy strony internetowe - m.in. sklepy, landing page, firmowe. Świadczymy usługi związane …
Zobacz profil w katalogu firm
»
Skorzystaj z kodu rabatowego redakcji Interaktywnie.com i zarejestruj taniej w Nazwa.pl swoją domenę. Aby …
Zobacz profil w katalogu firm
»
Pozycjonujemy się jako alternatywa dla agencji sieciowych, oferując konkurencyjną jakość, niższe koszty i większą …
Zobacz profil w katalogu firm
»
