8.09.2017 / E-commerce
 

Polacy na zagranicznych zakupach - jakie mamy prawa i co z tym cłem?

  • Polub
  • Opublikuj
  • Udostępnij
 
Fot. maurogrigollo/Fotolia
Fot. maurogrigollo/Fotolia

Europejczykom trudno równać się z azjatyckimi i amerykańskimi gigantami pokroju: alibaba.com, aliexpress.com czy amazon.com. Jednak z roku na rok coraz częściej kupujemy online za granicą, częściej też w e-sklepach mieszczących się na terenie Unii Europejskiej. Motywy są różne: większy wybór towarów, szybszy dostęp do nowości, modele nieosiągalne w Polsce, przekonanie o wyższej jakości produktów, czasami także niższe ceny. Jednak trzeba uważać, bo atrakcyjna cena po ocleniu może się kazać już niekonkurencyjna.

Należy przy tym odróżnić sklepy od serwisów aukcyjnych, a na tych drugich można napotkać zarówno oferty sklepów, jak i aukcje np. używanych rzeczy od ich prywatnych właścicieli. Ludzi, którzy nie prowadzą działalności gospodarczej i sprzedają swoje używane np. ubrania, telefony czy rowery też obowiązuje odpowiedzialność za jakość towaru i dostarczanie produktów zgodnych z opisem, bez ukrytych wad. Sytuacja kupującego zmienia się jednak o tyle, że traci prawo do bezpodstawnego zwrotu zakupionej rzeczy.

Co jednak zrobić, gdy kupiliśmy w sklepie, ale towar jest niezgodny z opisem lub uszkodzony albo nie dotarł na czas?

Maksymalnie 30 dni

Sprzedawcy w każdym z unijnych krajów zobowiązują się do zachowania 30-dniowego terminu na wywiązanie się z zamówienia. W takim limicie czasowym paczka powinna dotrzeć do klienta. Wyjątek od tej reguły następuje tylko po indywidualnym ustaleniu z klientem, że doręczenie wybranego towaru potrwa dłużej.

Co jeśli handlowiec nie dotrzyma słowa? Wówczas zamawiającemu przysługuje prawo do odstąpienia od umowy. Tzn. może nie przyjmować zamówionego produktu, żądając zwrotu przelanych pieniędzy.

Podobny przywilej przysługuje każdemu, kto zostałby zaskoczony finalną kwotą transakcji. Prawo zobowiązuje bowiem sprzedających, by klarownie informowali o cenach artykułów i kosztach dostawy. Kupujący, o ile wyrażą taką wolę, akceptują wszelkie ewentualne dodatkowe opłaty, np. za ekspresową wysyłkę lub dodatkowe opakowanie, zanim odbiorą towar. Jeśli tego nie zrobią, powinni domagać się zwrotu pieniędzy za tzw. ukryte składowe części kosztów zamówienia.

Kto zapłaci za zwrot?

Klient musi się liczyć z drobnymi konsekwencjami, jeśli nie odbierze zamówionego towaru, który dotarł w określonym terminie. Firma handlowa najprawdopodobniej obciąży kupującego stawką za przesyłkę zwrotną.

Jednak każdą zakupioną przez internet rzecz na terenie UE można odesłać do sprzedawcy bez zagłębiania się w przyczyny, tyle że wtedy kupujący także na ogół bierze na siebie koszt wysyłki zwrotnej. "Na ogół", ponieważ czasami oferty handlowe zawierają opcje darmowego odesłania towaru. Taki zapis staje się oczywiście wiążący, a przy tym bardzo korzystny dla klienta.

Wymagana zgodność koloru, modelu, wyglądu

Nie tylko cena, lecz także opis, jakość wykonania, rodzaj użytych materiałów, kolor, wygląd, rozmiar, ewentualnie typ, model, parametry techniczne itp. - po prostu wszelkie podane na stronie internetowej informacje zobowiązują sprzedawców, aby wysłali klientom produkty tożsame z charakterystyką zawartą w ofercie. Kiedy zaś dojdzie do pomyłki sprzedawcy, klientowi przysługuje tytuł, by żądać wymiany lub naprawy zamówionego towaru. Sprzedający nie tylko musi dostarczyć to, co zaoferował, lecz także odpowiada za wadliwość produktów aż do chwili, w której doręczy zamówienie. Jeżeli wymiana lub naprawa - z różnych przyczyn - nie wchodzi w grę, wówczas nabywcy przysługuje zwrot pieniędzy.

Gdyby do uszkodzenia towaru doszło w transporcie, konsekwencje znów spadają na handlowca, jednak nie w każdym wypadku. Wyjątek może stanowić sytuacja, w której klient zdecydował się na usługi innego przewoźnika niż zalecanego w ofercie. Roszczenia za zniszczenia w trakcie dostawy kupujący musi wtedy kierować do wybranej przez siebie firmy. 

Wolne od cła

Kupując przez internet w teorii nie trzeba zwracać uwagi na granice. Jednak w praktyce sytuacja wygląda inaczej. E-zakupy w unijnych państwach są o tyle przejrzyste, że tu w ogóle nie występuje kwestia opłat celnych. Tymczasem okazyjne oferty z azjatyckich lub amerykańskich sklepów mogą dotrzeć do Polski już w nieco mniej atrakcyjnych cenach. I nie chodzi tu o droższy transport, tylko o cło.

W ogóle nie trzeba się tym przejmować, o ile wartość towaru nie przekracza 22 euro. Wówczas przesyłki nie podlegają dodatkowym opłatom. Przy droższej zawartości paczki sprawa robi się bardziej skomplikowana. Rolę odgrywa nie tylko cena zamówionych przedmiotów, lecz także ich przeznaczenie. Np. smartfony, konsole do gier i aparaty fotograficzne obejmuje zerowa stawka cła. To nie koniec zasad. Przesyłki warte mniej niż 150 euro nie podlegają ocleniu, lecz mogą zostać objęte 23-procentowym VAT-em. Kiedy zaś wartość nie przekracza 45 euro, można także uniknąć opodatkowania. 

Daleko za Brytyjczykami, ale grubo przed Rumunią i Bułgarią

- Według Eurostatu w minionym roku 42 proc. naszych rodaków zdecydowało się na jakikolwiek e-zakup - mówi Bartosz Grejner, analityk rynkowy Cinkciarz.pl. - To ponad dwa razy więcej niż w 2008 roku, kiedy ten odsetek wynosił 18 proc.

W Unii Europejskiej nie należymy jednak do liderów internetowego kupowania. - Według tych samych statystyk, jesteśmy poniżej unijnej średniej, która wynosi 55 proc. Największy odsetek kupujących przez internet jest w Wielkiej Brytanii, w 2016 r. wynosił on 83 proc., czyli prawie dwa razy więcej niż w Polsce. Nieco mniejszy odsetek zanotowano w Danii - 82 proc., Luksemburgu czy Norwegii - po 78 proc. - wymienia Bartosz Grejner. - Na drugim biegunie z kolei znajdowała się Rumunia z 12 proc. ludności, która dokonała zakupu przez internet. To dokładnie taki sam odsetek, jaki odnotowano w Polsce, ale w 2006 r. W ubiegłym roku tylko nieco lepiej pod tym względem wyglądała w UE Bułgaria, która charakteryzowała się 15-procentowym odsetkiem.

  • Polub
  • Opublikuj
  • Udostępnij
wizytówki firm
szukasz klientów dla firmy?
  • 6ix 6ix

    6ix świadczy usługi bazujące na technikach WoMM (Word of Mouth Marketing). Naszą ambicją jest posiadanie...

    Zobacz profil w katalogu firm
  • ASPER SOFTWARE HOUSE ASPER SOFTWARE HOUSE

    ASPER SOFTWARE HOUSE z Warszawy to osiem lat doświadczenia i dziesiątki zadowolonych Klientów. W naszej pracy...

    Zobacz profil w katalogu firm
  • Tomasz Bonek Marta Smaga Sp. z o.o. Tomasz Bonek Marta Smaga Sp. z o.o.

    Kompleksowo realizujemy projekty internetowe - od strategii, poprzez wdrożenie witryny, do pozyskiwania...

    Zobacz profil w katalogu firm
Trwa zapisywanie komentarza
Dodaj komentarz
Zaloguj się
Jeśli nie masz jeszcze konta w Interaktywnie.com - możesz się zarejestrować albo
wymagane
 
obrazek nieczytelny
 
 
wyślij
wizytówki firm
szukasz klientów dla firmy?
NuOrder
Digital We
 
Arrow
newsletter
Arrow
Loader
Up Down
ostatnie komentarze
więcej
 
Dołącz do społeczności interaktywnie.com
 
 
 
 
© 2017 interaktywnie.com. All rights reserved.